Z błądzeń na obrzeżach

Do myślenia umiem się zmusić tylko z piórem w ręku, bez tego narzędzia wsiąkam w otoczenie. Natomiast w powolnym rytmie pisania wyłania się samowiedza, wczepiam się w obcy żywioł, który mnie odpycha, zaczynam istnieć jako osobny byt. Taka jest przyczyna i taki jest cel mego pisarstwa – sprawa czysto prywatna.

Maria Kuncewiczowa

 

Fragmenty

      ***
I przepadają raje. I znikają Bogowie.
Ale zostaje nam jeszcze
żar spraw najzwyklejszych.
I rytm własnych dróg.

 

O tomiku

Sprawy, o których mówi ta książka, długo zdawały mi się nie do opowiedzenia. Właściwie nadal takie mi się wydają. Bo jak o nich mówić, nie popadając zbytnio w pospolitość? Albo też, z drugiej strony, nie narażając innych na krzyk nachalnych wyznań? Jeżeli jednak coś pozwoliło mi skreślić tych kilka słów, to pewien, rzekłbym, narracyjny filtr. To jest perspektywa osoby, która zdaje się pozostawać niejako na zewnątrz, ale jednocześnie coś tam jednak wie, może niekiedy nawet więcej niż coś, jakby dopadana przez różne dziwne światy, nie raz, i to do żywego. Stąd jedno tylko pragnienie – mówić p o p r z e z tę książkę, bo mówić o n i e j  po prostu nie potrafię. Odnoszę wrażenie, że jej sensy drgają na najczulszych, do granic napiętych strunach, toteż mogą przepaść przy choćby muśnięciu.

autor

Zakup książkę

W sprzedaży internetowej dostępna na: www.bonito.pl